Dnia Fri, 24 May 2002 23:30:46 +0200, podpisujac sie jako "MOLNARka"
, napisales (as) :
>Marzenko ... to nie jest moj problem wiec nie bede Cie linczowac.
>Tylko wydaje mi sie _wielka_niekonsekwencja_ mowienie tu na grupie (teraz
>bedzie wielkie uogolnienie wiec nie odnos wszystkiego do siebie):
Ale ze jest to pod moim postem to czesciowo odpowiem na zarzuty - bo z
niektorych matek takim uogolnieniem robisz czarownice.
> bardzo
>uwazam na swoje dziecko, nie jem mleka
jem pleko a raczej pije bo to plyn ;)
>czy truskawek bo to uczula,
No wlasnie wczoraj pojawily sie truskawki za koszmarna cene 7 zl za 1
kg - ale kupilam troszke na sprobowanie ja zjadlam dalam mu piersi
wieczorem i .nie uczulilo.
Probowalam tez dac mu luzem do reki lub rozgnieciona widelcem ale moje
hrabiatko zdecydowalo, ze nie chce truskawek i pozostal przy swojej
jakze urozmaiconej diecie - banan, makaron, makaron, makaron, banan,
burak, makaron ;)
>nie daje
>czekolady,
no nie daje fakt
>nie uzywam chusteczek do mycia pupy nasaczonych czyms tam
uzywam chusteczek do pupy i co gorsza przeceram nimi dziecku zarowno
twarz jak i rece tymi chusteczkami.
Ale ja zawsze bylam z tych co uwazaja ze zycie to smiertelna choroba i
czy wytre mu te rece chusteczka z czyms tam czy nie to i tak predzej
czy pozniej wsyscy umrzemy ;)
Jestem tym typem co nie robi tragedii z chusteczek do pupy.
Co wiecej tymi niby strasznie groznymi chusteczkami podczas ciazy
(rzez 2 miesiace) tylko i wylacznie mylam twarz z zalecenia
dermatologa - i te wlasnie paskudne chusteczki spowodowaly, ze twarz
mi sie nie luszczyla ;)
Nie pamietam nazwy - jakies "bubchen" czy inne cos (na pewno nie
Bambino i nie Johnson) - takie zielone opakowanie - nawet w szpitalu
na porodowce jeszcze tym przemywalam twarz - zyje mam sie swietnie i
normalna skore na twarzy ;)
> nie
>pozwalam tesciowej szarpac mojego dziecka
No ja zagryzalam zeby i dusilam wscieklosc w sobie jak go sciskala ze
bialka wychodzily mu na wierzch - ae jak to ine grupowiczki mi pisaly
- podrosnie i jak nie bedzie chcial to ucieknie.
I mialy racje - teraz jak widzi ze babcia za bardzo go sciska i jest
mu cisno i juz nie chce to wrzeszczy a jak mimo to jej dzialania nie
ustaja to sie wyrywa. A potem przez miesiac nie daje sie babci dotknac
- co skutecznie nauczylo babcie nie stosowania przemocy wobec dziecka
- bo inaczej tego nazwac nie mozna (mowie o sciskaniu dziecka bez
zwracania uwagi na jego protesty i bez uszanowaniania jego
czlowieczenswa i niecheci do przytulania)
>ani mamie dawac mu rosolku ...
pozwalam - ale Kuba nie lubi.
Niedawno pisalam zreszta o tym na grupie :)
> a
>poxniej z wielka nierasobliwoscia wsiadam do samochodu i przewoze malucha w
>bardzo niebezpieczny sposob (i to nie tylko raz - zaraz ze szpitala bo maz -
>gapa zapomnial gondoli ... ale takze poxniej karmie w czasie jazdy).
No tak, jestem paskudna i niefrasobliwa.
Ciekawi mnie co bys zrobila w sytuacji gdy:
jedziesz autostrada na ktorej nie wolno sie zatrzymac z boku i wlaczyc
awayjnych, dziecko wyje z glodu, wyrywa sie z fotelika ze chce do
cycka a do domu masz kawal drogi i dzieciaka za chiny nie
przetrzymasz...?
>Rob co chcesz .... to Twoje dziecko.
No wlasnie.
>Masz racje - Twoja decyzja - rob jak uwazasz. Mam nadzieje, ze nigdy nie
>poniesiesz negatywnych konsekwencji swoich czynow.
>A ja zacytuje ten fragment w kazdej kolejnej dyskusji o aborcji - doskonala
>konkluzja - w koncu tez chodzi o smierc.
Nie bardzo rozumiem jak sie ma moje przewiezienie dziecka ze szpitala
na rekach lub karmienie w samochodzie podczas jazdy do aborcji?
A pozatym, juz dawno stwerdzilam ,ze tu na grupie przyznac sie do
czegos co sie robi zle lub do wlasnego bledu rowna sie linczowi
ogolnemu ;)
juz pare razy zostalam rowno objechana za to i owo i sie uodpornilam
;) , gdyz twierdze ze kazda z Was robi takie czy inne bledy i
uchybienia o ktorych nawet nie odwazy sie napisac na grupe wlasnie
dlatego aby nie wysluchiwac potem tego typu uwag.
Ale ja jestem z tych uodpornionych i nie boje sie napisac wprost ze:
przewozilam dziecko bez fotelika - raz.
karmilam w samochodzie - czesto sie zdarzalo
nadal oblizuje lyzeczke dziecka
itp ;))))))))))))))) pare innych kwiatkow jeszcze by sie znalazlo.
Znajdzie sie pewnie jeszcze pare mam ktore przewozily dziecko bez
fotelika ale i tak o tym tutaj nie napisza ;))))))))
--
Marzenka i Kuba ==> http://jakub.fenert.net